Artik – kot, jakich wiele na działkowych ścieżkach. Ludzie, którzy dokarmiają bezpańskie koty znali go dobrze, to stały bywalec przy pełnej misce.
Ale pewnego dnia cisza zastąpiła jego kocie pogaduszki. Artik zniknął. Miski stały pełne. Nie pojawiał się przez jakiś czas…
Aż w końcu wrócił – jednak nie jako król działek, lecz cicha, drżąca kupka futra, z gasnącymi oczami.
Gdy zjawił się na miejscu okazało się, że jego widok ściskał serce.
Był osłabiony, każdy krok był jak walka z niewidzialnym ciężarem. Ludzie o dobrych sercach, którzy dokarmiają koty, kiedy tylko go zobaczyli, wiedzieli co mają robić. Przetransportowali go do kliniki weterynaryjnej.
Tam zostały przeprowadzone badania, między innymi rentgen, który pokazał przyczynę jego stanu i prawdę.
Prawdę, której nikt nigdy nie chciałby usłyszeć. W jego drobnym ciele tkwił śrut. Ktoś pociągnął za spust – może bojąc się, że kot zadepcze grządki, może zirytowany jego miauczeniem. Jedno jest pewne: okrucieństwo zastąpiło człowieczeństwo.

Śrut uszkodził rdzeń kręgowy. Każdy ruch to ból. Artik potrzebuje intensywnej, specjalistycznej opieki, leków przeciwbólowych oraz konsultacji neurochirurgiczne.
Dlatego wołamy: pomóżcie ratować Artika. Każda złotówka ma znaczenie, każdy udostępniony post to krok bliżej do uzdrowienia. Nie pozwólmy, by historia Artika skończyła się martwą ciszą na działkach. Przywróćmy mu głos, który kiedyś witał wchodzących porannym „miau”. Z całego serca prosimy – dla niego ten głos może znaczyć całe życie.
Przekaż darowiznę z hasłem ARTIK na konto:
RATUJĘ ARTIKA
882 088 834