Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Aktualizacja 23.03.2026

Kochany Artemis,
walczyłeś najdzielniej, jak tylko potrafiłeś. Choć Twoje małe ciało było słabe i wyniszczone, nie poddałeś się ani na chwilę. My też trwaliśmy przy Tobie do samego końca, wierząc, że los w końcu się do Ciebie uśmiechnie, że zdążysz jeszcze zaznać życia bez bólu.
Twoja przeszłość na zawsze pozostanie niewypowiedzianą historią – pełną strachu i cierpienia, którego żadne zwierzę nie powinno doświadczyć. Ale w tym krótkim czasie, który był nam dany, chcieliśmy pokazać Ci coś innego. Spokój. Opiekę. Czułość. Świat, w którym nie musisz się bać.
Nie byłeś już sam.
Byłeś ważny.
Byłeś kochany.

Twoja historia złamała nam serca, ale też przypomniała, dlaczego to wszystko ma sens. Dla takich istnień jak Ty – cichych, niewidzialnych, skrzywdzonych. Obiecujemy, że będziemy walczyć dalej. Dla innych, którzy wciąż czekają na pomoc.
Dziękujemy Ci za każdą chwilę. Za Twoją obecność. Za spojrzenia, które – choć pełne czujności – z czasem zaczynały się zmieniać. Za to, że pozwoliłeś nam być obok.
Teraz już nic Cię nie boli.
Możesz odpocząć.
Możesz być bezpieczny.
Biegnij wolny, maleńki.
Na zawsze w naszych sercach.

Przekaż darowiznę z hasłem ARTEMIS na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ ARTEMISA

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

ARTEMIS
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ

Aktualizacja 5.03.2026

Otrzymaliśmy wyniki badań histopatologicznych. Niestety guzy w przewodzie pokarmowym Artemisa mają charakter nowotworowy.

To była dla nas bardzo trudna wiadomość. Wiedzieliśmy jednak, że nie możemy się poddać.

Artemis przeszedł operację usunięcia guza. Zabieg był niezwykle skomplikowany i obarczony dużym ryzykiem, ale lekarze zrobili wszystko, co było w ich mocy. I opłaciło się – operacja się udała. Guz został wycięty z szerokim marginesem, aby zminimalizować ryzyko przerzutów i dać mu jak największą szansę na dalsze życie.

Chłopak nadal przebywa w klinice. Jest osłabiony, a najbliższe doby będą kluczowe. Jego parametry są stale monitorowane, a zespół medyczny czuwa nad nim przez całą dobę. Przed nim długa droga do stabilizacji i powrotu do sił.

Mimo bólu i wyczerpania Artemis jest niezwykle dzielny. Walczy spokojnie, z ogromną siłą, która porusza nas każdego dnia.

My zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby nie cierpiał. Zapewnimy mu najlepszą możliwą opiekę i wszystko, na co zasługuje. Jednak koszty, które już ponieśliśmy – operacja, hospitalizacja, diagnostyka – są bardzo wysokie, a to dopiero początek dalszego leczenia i rekonwalescencji.

Dlatego prosimy – zostańcie z nami.
Pamiętajcie o Artemis.
Wasze wsparcie finansowe pozwoli nam kontynuować leczenie i dać mu realną szansę na stabilizację i dobre życie.

A my będziemy przy nim – bez względu na wszystko.

JEGO HISTORIA

Artemis został znaleziony w zaroślach, skulony, niemal niewidoczny. Nie podszedł. Nie miauknął. Nie poprosił o pomoc. Patrzył tylko szeroko otwartymi oczami, w których było wszystko – strach, ból i doświadczenie, którego żaden kot nie powinien znać.
Był dramatycznie wychudzony. Każdy kręg wyczuwalny pod dłonią, a ciało osłabione.
Każdy ruch dłoni człowieka sprawiał, że drżał. Każdy krok w jego stronę był dla niego zapowiedzią zagrożenia. Jakby nauczył się, że człowiek nie oznacza bezpieczeństwa.
Co musiało się wydarzyć, żeby małe zwierzę tak bardzo bało się dotyku? Tego już się nigdy nie dowiemy…
Człowiek, który go znalazł, nie wahał się ani chwili. Wiedział, że jeśli Artemis zostanie tam choćby jeden dzień dłużej – może nie przeżyć. Decyzja o transporcie do kliniki weterynaryjnej był naturalną decyzją.
Na miejscu okazało się, że jego stan jest jeszcze poważniejszy, niż przypuszczano. Wysoka gorączka. Odmowa przyjmowania pokarmu. Silny stan zapalny w organizmie.

A potem przyszły wyniki USG i druzgocąca diagnoza- dwa guzy w przewodzie pokarmowym. Dwie zmiany, które wymagają natychmiastowej, pogłębionej diagnostyki, która pozwoli określić charakter guzów.
Artemis dziś leży w klinice, nie w zaroślach, nie między polami- jest pod opieką. Jest monitorowany, karmiony specjalistyczną karmą, dostaje leki przeciwzapalne, przeciwgorączkowe, przeciwbólowe.
J~ego oczy cały czas są czujne. Wciąż nie do końca wierzy, że ręka wyciągnięta w jego stronę nie zrobi mu krzywdy. Nie wiemy jeszcze, jak długa będzie ta droga. Wiemy tylko jedno: nie możemy go teraz zostawić. Ktoś już raz go porzucił. My nie zrobimy tego drugi raz. Ale żeby nasza obietnica została dotrzymana potrzebujemy Waszej pomocy. K jaażdy dzień w klinice to koszty hospitalizacji, leków, badań obrazowych, konsultacji chirurgicznych oraz suplementów i specjalistycznej karmy.
Każda wpłata to realna pomoc. To szansa, że pewnego dnia Artemis spojrzy na człowieka bez strachu i bólu. Jeśli możesz – pomóż. Artemis wciąż walczy. A my razem z nim.